Blog
Janke Post
Igor Janke
Igor Janke były dziennikarz
313 obserwujących 879 notek 3725587 odsłon
Igor Janke, 25 kwietnia 2017 r.

Szef MSZ Węgier dla Salon24: Musimy pracować z Putinem

4711 122 0 A A A
Péter Szijjártó, szef węgierskiego MSZ
Péter Szijjártó, szef węgierskiego MSZ

Współpracujemy z Rosją na różnych polach. Nie postrzegamy tego kraju jako zagrożenia dla Węgier. Wiemy, że Polska postrzega Rosję jako zagrożenie i szanujemy to, ale chcemy, by i Polska szanowała nasze stanowisko – mówi w rozmowie z Salon24.pl  Péter Szijjártó , minister spraw zagranicznych w rządzie Viktora Orbána.

 

- Jak by pan opisał stosunki węgiersko-rosyjskie?

- Musimy rozmawiać w racjonalny  sposób. Kiedykolwiek zaczynam mówić o relacjach z Rosją, debata staje się natychmiast emocjonalna, co jest zrozumiałe w przypadku niektórych państw i zwłaszcza niektórych osób. Ale ponieważ ja jestem Węgrem, patrzę na to z węgierskiego punktu widzenia. Uważam, że nasze relacje z Rosją muszą być pragmatyczne. Dlaczego? Bo Rosja jest jednym z naszych najważniejszych partnerów handlowych. Rosja ciągle odgrywa bardzo ważną rolę w Europie Środkowej, niezależnie od tego, czy to nam się podoba, czy nie. To jest fakt. 85 proc naszego gazu pochodzi z importu z Rosji. Te czynniki czynią niemożliwym, żeby nie prowadzić dialogu z Rosją. Jeśli NATO mówi  „dialog i odstraszanie” , to my to traktujemy poważnie. Nie mówimy tylko o odstraszaniu, ale też o dialogu.

- W Polsce Rosja jest traktowana jako realne zagrożenie i to nie są tylko emocje. Takie myślenie ma swoje realne podstawy. 

- Wiem, zdaję sobie z tego sprawę. Ale nie chcę tego oceniać. Jest pan Polakiem, żyje pan tutaj, pan i inni Polacy macie własny sposób myślenia. I macie własną historię. Ja nie jestem Polakiem, nie żyję tutaj, nie mam polskiego sposobu myślenia. Jestem Węgrem i my mamy węgierską historię. My nie postrzegamy Rosji jako zagrożenia dla Węgier. Kropka. Nie podważam w niczym pańskiego spojrzenia i punktu widzenia, tego, że wy widzicie Rosję jako zagrożenie. Nie oceniam tego. Szanuję to stanowisko. Państwa bałtyckie też postrzegają Rosję jako zagrożenie. Co robię? Szanuje ich stanowisko. Wysłaliśmy 150 żołnierzy w ramach Grupy Wyszehradzkiej na trzymiesięczną misję rotacyjną i bierzemy udział w misji ochrony powietrznej nad państwami bałtyckimi. Jesteśmy solidarni, akceptujemy ich podejście i akceptujemy polskie podejście. Ale chcielibyśmy, by i Polska akceptowała węgierskie stanowisko. Węgiersko-rosyjskie relacje nie mają nic wspólnego z relacjami węgiersko-polskimi.

- Ale ta sprawa jest dla Polski fundamentalnie ważna, również węgierskie stanowisko w sprawie np. Ukrainy.

- Byłem niedawno na Ukrainie, razem z kolegami z MSZ Czech i Słowacji. Jasno powiedzieliśmy tam, że są dwa rodzaje państw, które popierają Ukrainę. Takie, które popierają Ukrainę słowami i takie, które popierają ją działaniami.  My nie jesteśmy zbyt głośni w tej sprawie, ale robimy wiele.  Byliśmy pierwszymi, którzy podpisali z Ukrainą porozumieniu o rewersie (wstecznym przepływie) gazu, ryzykując konflikt z państwem, które dostarcza 85 proc. gazu na Węgry, czyli z Rosją. Byliśmy krajem w najbardziej twardy sposób popierającym zniesienie reżimu wizowego dla Ukraińców, a blokowały to państwa zachodniej Europy. Popieraliśmy umowę o wolnym handlu między Ukrainą a Unią Europejską, którą blokowała Holandia. Wydaliśmy pięć miliardów forintów (ok. 68 mln zł) na wspieranie zachodnich instytucji na Ukrainie. Teraz otwieramy preferencyjną linię kredytową wartości 50 mln dolarów dla Ukrainy i wpłacamy  siedem miliardów forintów na fundusz aplikacji dla małych firm w regionie transkarpackim. Pomagamy Ukrainie przez konkretne działania. A są kraje które dużo mówią, ale kiedy trzeba konkretnie działać – nic nie robią.

- Które państwa ma Pan na myśli?

- My byliśmy potępiani i napadani przez wielu naszych europejskich przyjaciół. Proszę zapytać naszych przyjaciół w zachodniej Europie, dlaczego nie chcą zniesienia reżimu wizowego dla Ukrainy? Zapytajcie Holendrów, dlaczego blokują umowę o wolnym handlu? Nikt ich nie pyta, ale wszyscy oskarżają Węgry. Dlaczego? Bo jesteśmy mali i jest łatwo nas atakować.  

- Jak by Pan opisał Władimira Putina jako polityka?

- To nie jest moje zadanie. To zadanie rosyjskich wyborców. Tak długo, jak rosyjscy wyborcy go wybierają, tak długo, jak jest prezydentem Rosji, musimy z nim pracować.  Nie ma znaczenia, co myślimy o nim, czy go lubimy czy nie.

- Relacje węgiersko-rosyjskie nazwałby pan „strategicznymi”, „przyjacielskimi”?

- Pragmatycznymi.  Budujemy bilateralne relacje z wszystkimi, niezależnie od tego, czy to jest Rosja, USA, Francja czy Niemcy.  Chcemy budować relacje z wszystkimi, oparte na wzajemnym szacunku. My mamy szacunek dla historii naszych partnerów, ich kultury, ich ludzi, ale oczekujemy także od innych, by mieli taki sam szacunek dla nas. Chcemy, by nikt nie próbował wtrącać się  w nasze wewnętrzne sprawy, w naszą politykę, nie krytykował decyzji, jakie podejmują węgierscy wyborcy. To jest podstawa do budowania dobrych relacji. Ale muszę powiedzieć, że nasza współpraca z Rosją ma zupełnie  inny wymiar. Kiedy Putin odwiedza Budapeszt i jesteśmy pytani, co powiedział nam na temat sankcji, o co nas prosił w tej sprawie, odpowiadamy zawsze: nic. Nie prosił nas o nic. Bo my nie jesteśmy graczami tej samej kategorii wagowej. Jeśli Putin chce rozmawiać o sankcjach Unii Europejskiej, rozmawia o tym z prezydentem Francji albo kanclerzem Niemiec, a nie z premierem Węgier. Przykro to może mówić, ale on jest graczem wagi ciężkiej, a my jesteśmy zawodnikiem kategorii piórkowej.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

prezes niezależnego think tanku Instytut Wolności, www.instytutwolnosci.pl, partner w firmie doradczej Bridge, współwłaściciel Salonu24.pl

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Tagi

Tematy w dziale Polityka